blogspot visit counter

wtorek, 13 września 2011

Zaczynamy. O co chodzi i pierwsze utwory. :)

 Blog powstał po to, by promować muzykę, której najpewniej nie usłyszysz w radiu, a już na pewno możesz zapomnieć, że poznasz ją na znanych stacjach muzycznych. 

Niestety często promuje się absolutny chłam. Oczywiście, wśród popularnej muzyki można znaleźć i utwory nie najgorsze, po co jednak ograniczać się do paru takich sobie pozycji na krzyż, skoro istnieje masa utworów z o wiele wyższej półki? Mniej lub bardziej znanych, najczęściej w mniejszych gronach (w porównaniu do mas słuchających najświeższych hitów). 

Siłą tych piosenek jest brzmienie - nie zawsze łatwe do przetrawienia dla każdego. Nie pomagają im kasowe teledyski, bo te zwyczajnie najczęściej wogóle nie powstają. Siłą tych utworów jest ich klimat - tylko tyle i AŻ tyle.

Odnośniki - Youtube,  klipy fanów - najczęściej muzyka + zdjęcia. Zamknij oczy i rozkoszuj się... :)


Na dzisiaj:

Spylacopa - I Should Have Known You Would.
http://www.youtube.com/watch?v=LoiEHXSrO2s 

fot. profil Spylacopa na last.fm













Smakowite gitarki na wstępie, przyjemny rytm, wokal i wsparcie "z tyłu". I ta melodia...
Niezmiennie uwielbiam, niezmiennie odpływam, słuchając.
"I should have known You would... I should have killed you!"
Oh, kocham tę barwę głosu wokalisty, która pojawia się po tych słowach! I tę długą solóweczkę potem. Nad tym utworem naprawdę jestem w stanie się rozpływać i rozpływać....

"I should have known you would... I should have killed you!"

Jesu - Old Year
http://www.youtube.com/watch?v=DR8-tCkJryg 

fot. profil Jesu na last.fm















Boże, pamiętam jeszcze czasy, w których absolutnie nie znosiłam Jesu. Ba, przyznam się nawet, że zdarzyło mi się zasnąć (!) na ich koncercie - przy wielkim, rozwalającym bębenki głośniku, wśród tłumu, który większość wieczoru właśnie Jesu oczekiwał. Zdecydowanie mi wtedy ta muza nie podeszła.

Faktycznie - jest ona niekoniecznie łatwa w odbiorze, ale kiedy już się człowiek w niej rozsmakuje... ma w sobie to intrygujące coś.

Muzyka Jesu była tworzona po to, by być strawna dla wszystkich - ciężka, powolna, melancholijna. Jeśli jednak zaczniesz jej słuchać, równocześnie zaczniesz nią oddychać.Jesu jest jak drogi smakołyk - ma mocny, charakterystyczny smak, nigdy nie wpieprza się go hurtowo, ale delektuje się nim w mniejszych ilościach, powoli.



Electric Wizard - Witchcult Today
http://www.youtube.com/watch?v=6tNyra2qZT8

fot. profil Electric Wizard na last.fm


 













 Trudno nie zakochać się w brudnym brzmieniu tej piosenki, jej demonicznym klimacie. Do tego kapitalnie pasujący do całości wokal Jusa Oborna - mmmmm.....

Polecam także połączenie utworu z animacją, która świetnie nadawałby się na oryginalny teledysk do ów piosnki. Radzę oglądać z pewnej odległości - inaczej jakość obrazu może przeszkadzać:
http://www.youtube.com/watch?v=sWUZdSp1Kq8

Piekielnie dobry miks.. ;)






2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy pomysł na blog i bardzo ciekawa muzyka. Dotąd mianem aromatycznej określiłbym spokojny jazz, ale widzę (a w zasadzie słyszę), że warto poszerzyć horyzonty :) Blog trafił do czytnika RSS ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, też jakiś czas temu określenie "aromatyczne muzyka" skojarzyłabym raczej z tym, co leci w herbaciarniach. :-) Ale nie, nieziemsko smakuje mi właśnie cięższa muzyka. :-) To lepsze niż wiele smaków i zapachów. :-)
    Miło. :-)

    OdpowiedzUsuń