blogspot visit counter

wtorek, 27 września 2011

Hateful Abandon i przepyszny klasyk :-)

Hateful Abandon - Human Cklockwork

Wieczór, wyłączone światła, piwo, kofeina. Kadzidło o zapachu kadzidła i świeczki. Zamykam oczy. Czas na posmakowanie odrobiny Hateful Abandon. 
Wyraźny bas, ciekawy podkład. Wchodzi niski, mocny, niekrzykliwy wokal. Tempo umiarkowane. W przeciwieństwie do basu, część podkładu po każdym odśpiewanym fragmencie utworu wydaje się nieco w ciekawy sposób przedłużać i opóźniać. Napięcie sięga zenitu. Dochodzą klawisze. Nie potrzeba wokalisty,który pojawia się jeszcze tylko na chwilę. W tym momencie utworem się oddycha. Ah!I te gitary w tle!
Na deser dostajemy bardzo przyjemne, spowalniające tempo, które nas prowadzi do końca utworu.

Kawałek może za pierwszym razem nie każdemu podejść, moim skromnym zdaniem warto jednak poświęcić czas na jego smakowanie i odkrywanie.
Warto, bo smakuje wtedy wyśmienicie. :-)


Hateful Abandon - The Way It Ends


Sam początek może nie powalać. Irytować może dość kanciate brzmeinie perkusji. I ta faktycznie przez cały utwór jest hm... raczej monotonna. Tak samo jest z basem. To zresztą niejedyne powtarzające się w utworze motywy.
Co jest ciekawe, to kontrast wokalu - zachrypniętego, mocnego i ciekawego. Monotonia vs głos z "tym czymś". I jakże różniący się od tego, który pojawił się w "Human Clockwork".

Oba utwory pochodzą z albumu "Move", który wyszedł bodajże w lipcu tego roku i który zdecydowanie muszę przesłuchać. :-)

 

A na koniec, po "cięższych" w odbiorze brzmieniach, klasyk:
Type O Negative - Black No. 1 (Little Miss Scare -All)


Tego utworu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Nie potrafi mi się znudzić, jest aromatyczny i smakowity jak diabli. Mój ukochany wokal niestety(!) nieżyjącego Pete'a Steele'a,przepyszne gitary. I czarno - biały klip z przyjemnym światłocieniem.
Uwielbiam!

 
Tyle na dzisiaj. To był smakowity wieczór. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz