Dalsza część, już okraszona wyraźniejszym brzmieniem elektryka to cudowna, klimatyczna mieszanka brzmień, w sam raz na wieczór.
Intrygująca melodia, dobry głos, klimat... Utwór, przy którym po prostu można zamknąć oczy i nim oddychać... :-)
Myślę, że Late Night Venture zagości na moim blogu jeszcze nie raz... :-)
Na pewno już teraz z bardzo czystym sumieniem mogę polecić ich EP lluminations (a którego Acorns Fall pochodzi)... Bajkowa, choć krótka całość. :-)
Khoma - A Final Storm
Po umiarkowanie długiej przerwie w słuchaniu, Khoma wraca do mych łask. Z których nie wypadła zresztą ze względu na to, że jest nudna, ale raczej dlatego, że poznawałam nowych wykonawców. Jakkolwiek odgrzebałam na razie tylko ich album The Second Wave, dzisiaj wrzucę piosnkę z innej płyty - A Final Storm z LP o tym samym tytule.
Przyjemne bębny na wstępie, wątławy wokal Jana Jämte, który lubię od zawsze, melodia, do której przyjemnie wrócić, bardzo miły dla ucha drugi głos fajnie i miękko "schodzący" pod koniec słów we fragmentach poprzedzających refren i wiele innych atutów. Słuchanie A Final Storm sprawia mi przyjemność "od zawsze" i nigdy się nie nudzi.
Rome - Secret Sons of Europe
Akustyk, który pieści uszy, niski głos z nuteczką chrypki (ah, te subtelności...:-). Połączenie dynamicznego, lecz łagodnego, cudownego podkładu oraz nieco powolnego śpiewu. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy usłyszałam ten utwór, skojarzył mi się z:
Yann Tiersen ft. Claire Pichet - Summer 78
http://oliwowy.wrzuta.pl/audio/4WqlAqqVvH3/23_-_summer_78_mit_claire_pichet#none (wybaczcie wrzutę, na YT o wersję z głosem Claire baaaaardzo trudno)
Ah, Yann!
....A skoro już było już relaksująco, łagodnie i miło, to czas na koniec dodać nieco mroku i niepokoju. Także na czarrną jak kawa noc, dwa utwory chłopaków ze Szwecji. Proszę Państwa, oto Kongh - którym zapewne jeszcze Was uraczę. :-)
Kongh - Pushed Beyond
Kongh - Counting Heartbeats
http://soundcloud.com/kongh/counting-heartbeats
(wybaczcie linka, ale był problem z opcją share).
... diabelnie przyjemnie i bez litości! Piekielna, niespieszna uczta u Szatana! ;-) Szkoda, że tej jesieni trasa Kongha ominęła nasz kraj.